czwartek, 20 lutego 2014

trening i zwycięstwo

Już od pewnego czasu trwają Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Soczi. Polska zdobyła 4 złote medale i plasuje się na 10 miejscu. Lecz nie to jest najważniejsze które zajmujemy miejsce.
Osobiście nie zawsze mam możliwość na bieżąco śledzić co się dzieje w którejś z dyscyplin. Przeważnie jestem poza domem i nie oglądam TV.
Lecz w ostatnią sobotę traf chciał że byłem akurat w domu i jadłem obiad przy włączonym TV i trafiłem na zmagania panczenistów na 1500 m.
Opowiadałem synowi  że w roku 1992 lub 1994 z naszej małej miejscowości, Paweł brał udział w olimpiadzie. Niestety nie zdobył wtedy medalu bo w czasie zawodów upadł. Opowiadałem synowi jak widywałem go jeżdżącego na boisku szkolnym, gdzie w lato grywaliśmy w piłkę, a zimą, przy pierwszych mrozach wlewało się na nie wodę i powstawało lodowisko. Paweł bardzo wiele czasu poświęcał na treningi. Jego zaangażowanie doprowadziło do udziału w olimpiadzie.
Więc oglądamy z synem wyścigi, rozmawiamy, wspominamy dawne dzieje i patrzymy jak jedzie Zbigniew Bródka. Jedzie bardzo dobrze uzyskuje czas 1:45,006 i wyprzedza konkurentów o 0,003. Zajmuje pierwsze miejsce. Cieszymy się z synem.
W poniedziałek w porannych wiadomościach słyszę wypowiedź jednego z zawodników, że Bródka jest strażakiem i jeździ na lodowiskach które w zimie wylewa straż, że Holendrzy dziwili się że wygrał Polak bo przecież w Polsce nie ma nawet ani jednego toru dla panczenistów.Jednak najważniejsza informacja którą wpadła mi w ucho była zupełnie inna. Informacją tą było to że Bródka aby wsiąść udział w olimpiadzie przygotowuje się do tego 365 dni w roku. Codziennie ćwiczy i to po kilka godzin. I od razu pomyślałem o sobie. Czy ja chcę być mistrzem w tym co robię, czy tylko marzyć o mistrzostwie? Czy ja pracuję 365 dni w roku czy tylko mówię o pracy? Moje odpowiedzi nie do końca mi pasowały.
Lecz może zbyt krytycznie siebie oceniam, a może stać mnie na więcej.
W tym tygodniu miałem w końcu kilka spotkań. Dwie sprzedaże i zaplanowanych 20 spotkań rekrutacyjnych. Większość z tych spotkań się odbyło a osoby w nich uczestniczące wstępnie wyraziły chęć współpracy. Co wyjdzie z tych spotkań zobaczymy po kolejnych rozmowach. Na szczęście mam dobrego lidera któremu pomagam i uczę się jednocześnie od niego. Rekrutujemy. 
Tak jak zawodnicy zanim sięgniemy po złoto czeka nas jeszcze wiele pracy. Tak jak wciąż powtarzam mojemu synowi: Jeżeli chcemy być dobrzy w czymś to musimy na to poświęcić 10 000 godzin i tylko od nas zależy ile czasu nam to zajmie czy 2-3 lata czy może 10 lat.

W tekście skupiłem się na postaciach panczenistów lecz podziwiam też i Justynę Kowalczyk i naszych skoczków Gratuluję i dziękuję za inspirację

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz