środa, 15 stycznia 2014

Zwątpienie

W poniedziałek dopadło mnie zwątpienie.

W mojej głowie pojawiło się pytanie, czy aby na pewno krocze dobra drogą.
Codziennie do mnie ktoś dzwoni z propozycję nowego cudownego biznesu:
- a to produkty finansowe
- a to suplementy
- a to domowe SPA
- a to nowa firma która dopiero wchodzi i teraz zapisują się liderzy którzy będą pierwszymi w Polsce
- a to kolejna firma z branży odszkodowań


Ponieważ dałem sobie czas do maja aby wtedy zweryfikować swoje decyzje odmawiam tym wszystkim ludziom, choć znam liderów którzy łapią się na te wszystkie nowe obietnice. A obietnice są kuszące.
- zrobisz jedną sprzedaż masz 700 -1000 zł, 
- produkt sam się sprzedaje,
- będziesz pierwszy
- rynek jest jeszcze nie podzielony

Prosiłem Boga o znak, bo nie wiem co powinienem zrobić - pozostać w tym co robię, zmienić firmę i zaczynać od początku, a może zostawić to wszystko i zacząć robić coś innego.


Czy dostałem odpowiedź -  nie wiem, lecz tak odbieram to co się wydarzyło wczoraj.
Spotkanie ze znajomymi, którzy całkiem zapomnieli, że byliśmy umówieni. Mimo to spotkanie doszło do skutku i kupili kosmetyki. Nie dość że kupili, to za tydzień mam im przywieźć jeszcze kilka innych produktów.
Po spotkaniu miłą rozmowa z nieznajoma na przystanku.
Ileż to ciekawych rzeczy można dowiedzieć się o nieznajomej osobie przez 15 min. Dowiedziałem się między innymi: że ma na imię przyjmijmy V..., studiowała zagranicą, zna dwa języki obce, lubi podróże, pracowała w biurze a teraz ma własną działalność, że robi to co lubi, pracuje mniej a zarabia więcej :-). Zanim przyjechał autobus wymieniliśmy się telefonami. Jesteśmy umówieni, że się spotkamy i pokaże jej kosmetyki:-). 
W drodze do domu czytam biblię na telefonie i od razu tekst:

Iz 54, 2: Rozszerz przestrzeń twego namiotu, 
rozciągnij płótna twego mieszkania, nie krępuj się, 
wydłuż twe sznury, wbij mocno twe paliki! 
Iz 54, 3: Bo się rozprzestrzenisz na prawo i lewo, 
twoje potomstwo posiądzie narody 
oraz zaludni opuszczone miasta. 

Może pochopnie lecz rozumiem to jako poszerzenie swojej strefy komfortu.
Więc rozmawiam z ludźmi, poznaję nowe osoby.

Robię swoje.
Pojawiła się u mnie też myśl która jest odpowiedzią na wszystkie te propozycje, z którymi do mnie dzwoniono:
- wszędzie trzeba się zaangażować
- wszędzie jestem pierwszy, bo w MLM-ie biznes zaczyna się ode mnie w górę (ja jestem podstawą i to ode mnie zależy jak wiele zbuduję)
- kuszące prowizje owszem lecz nie za darmo, należy sprzedać produkt za ok 6 000 zł i jest to sprzedaż jednorazowa i wciąż trzeba szukać nowych osób.
- obecnie mam produkt który jest dla wszystkich dzieci, dorośli, starcy, kobiety i mężczyźni (no może dla wszystkich bo z założenia nie spotykam się z bezrobotnymi), produkt odnawialny w atrakcyjnych cenach
- firma dopiero wchodzi i będzie dzielony rynek :-) - każda firma kiedyś wchodziła potem wykruszają się z niej "liderzy" i zostają osoby które coś robią i zarabiają :-), a na świecie jest tyle osób, że zawsze trafimy na takie, które nie słyszały o danej firmie i jej produktach :-)

Tu przypomina mi się znajomy "lider" w jednym MLM-ie. Miał kilkaset osób pod sobą zarabiał ponad 10 000 zł miesięcznie. Zmienił firmę, potem kolejną i jeszcze jedną a teraz mimo ze minęło już 5 lat od tamtego czasu, mówi że najlepiej zarabiał w tej pierwszej:-)

W ostatni piątek w Warszawie odbyła się prezentacja nowego biznesu. Biznesu do którego propozycję przystąpienia dostałem jeszcze przed świętami. Nie było mnie na tej prezentacji, lecz wiem że można było tam spotkać wielu "liderów" z różnych MLM-ów, "liderów" którzy szukają szybkich i łatwych pieniędzy. 

Czy to są znaki? 
Nie wiem.
Wiem że wybrałem dobrze.
Robię to co lubię i sprawia mi to wiele radości :-)
Wiem, że zbuduję to co chcę i spotkam osoby które mi pomogą to osiągnąć, a w zamian ja pokarzę im jak mogą spełnić swoje marzenia :-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz